Anioł, który kocha dziewczynę spod lasu, a potem – spętany i oskubany przez ludzi – błąka się z dwiema bliznami „po operacji” i zaczyna pisać wiersze. Raj, gdzie Bóg „sfuszerował” repertuar stworzenia, Hewa paraduje w pawim ogonie, a nocny cyrk zwierząt kończy się zdradą ze starym szympansem. I wreszcie pamflet na „indywiduum piszące”, które ożywia bohaterów na sznurkach, dmiąc w ich dusze raz płomieniem, raz chłodem – teatr marionetek podszyty próżnością. „Rzeczy wesołe” (1910) Kornela Makuszyńskiego to zbiór przewrotnych opowieści: lekkich jak obłok, a ciętych jak brzytwa. Humor miesza się tu z metafizycznym dreszczem, baśń z satyrą, łagodna liryka z ostrą ironią. Autor igra z Biblią, mitami i przyzwyczajeniami mieszczanina; obala patos, rozbraja frazes, broni wrażliwości i fantazji. W tych miniaturach – lśniących puentą, soczystych obrazem, pełnych teatralnego nerwu – rozpoznajemy ton, który później zachwyci całe pokolenia czytelników. To Makuszyński młody i bezczelny: śmiejący się głośno, gdy trzeba; wzruszający, gdy nie wolno; zawsze celny. Książka dla tych, którzy cenią literacką lekkość i niepokorną wyobraźnię.
Kornel Makuszyński, Rzeczy wesołe