Czy H.G. Wells przewidział bombę atomową? „Świat wyzwolony” z 1914 roku

Kiedy w sierpniu 1945 roku nad Hiroszimą i Nagasaki eksplodowały pierwsze bomby atomowe użyte w działaniach wojennych, rozpoczęła się nowa epoka w historii świata. Trudno uwierzyć, że ponad trzydzieści lat wcześniej brytyjski pisarz H.G. Wells stworzył powieść, w której opisał broń wykorzystującą energię atomową, niszczenie całych miast i globalną wojnę prowadzącą ludzkość na skraj zagłady. Co więcej, to właśnie Wellsowi przypisuje się pierwsze użycie określenia „atomic bomb” – bomba atomowa.

Świat wyzwolony (The World Set Free) powstał w 1913 roku i został wydany na początku 1914 roku – jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Sam Wells określał książkę jako jedną ze swoich „fantazji możliwości”, czyli prób literackiego rozwinięcia zjawisk i odkryć, które dopiero zaczynały zmieniać świat.

Fredrick Soddy
Fredrick Soddy

Wells nie wymyślił energii atomowej z niczego

Na początku XX wieku radioaktywność nie była już całkowitą tajemnicą. Badania Henriego Becquerela, Marii i Pierre’a Curie, Ernesta Rutherforda czy Fredericka Soddy’ego pokazywały, że atom wcale nie jest niezmienną, najmniejszą cząstką materii, jak wcześniej sądzono. Rutherford i Soddy opracowali teorię rozpadu promieniotwórczego, zgodnie z którą jedne pierwiastki mogą w wyniku przemian atomowych przechodzić w inne.

Wells śledził te odkrycia. Nieprzypadkowo Świat wyzwolony zadedykował Frederickowi Soddy’emu i wprost zaznaczył, że wiele zawdzięcza jego książce The Interpretation of Radium z 1909 roku.

Pisarz zrobił jednak coś, czego uczeni wówczas jeszcze nie potrafili zrobić w praktyce: zadał pytanie, co stanie się, jeżeli człowiek nauczy się gwałtownie uwalniać energię ukrytą wewnątrz materii.

I wyciągnął z tego niezwykle daleko idące konsekwencje.

Pierwsze wydanie "Świata wyzwolonego"
Pierwsze wydanie „Świata wyzwolonego”

Energia ukryta w atomie

W powieści jeden z uczonych tłumaczy słuchaczom, że atom nie jest martwą „cegłą” materii, lecz rezerwuarem ogromnej energii. Niewielka ilość uranu zawiera według niego energię odpowiadającą spaleniu ogromnej masy węgla. Problem polega jedynie na znalezieniu sposobu jej szybkiego uwolnienia.

To właśnie ten przełom następuje w świecie Wellsa. Energia atomowa staje się praktycznym źródłem napędu. Pojawiają się nowe elektrownie, samochody oraz samoloty korzystające z niewielkich i niezwykle wydajnych źródeł energii. Transport gwałtownie tanieje, tradycyjne paliwa tracą znaczenie, a światowa gospodarka zostaje wywrócona do góry nogami.

Wells dostrzega przy tym coś szczególnie interesującego z dzisiejszej perspektywy: rewolucja technologiczna może być jednocześnie źródłem ogromnego dobrobytu i katastrofalnych zaburzeń społecznych. W Świecie wyzwolonym kopalnie tracą rację bytu, inwestycje w ropę stają się bezwartościowe, ludzie masowo tracą pracę, spadają wartości nieruchomości, banki zaczynają się chwiać, a giełdy ogarnia panika.

Brzmi zaskakująco współcześnie, choć Wells pisał o tym ponad sto lat temu.

Książka Świat wyzwolony dostępna jest w księgarni Wydawnictwa CM.

Świat wyzwolony
Świat wyzwolony

„Bomby atomowe” Wellsa

Najbardziej niezwykłym elementem powieści jest jednak wykorzystanie nowego źródła energii do stworzenia broni.

Wells nazywa ją wprost bombą atomową.

Jego fikcyjne bomby nie działają dokładnie tak jak późniejsza broń jądrowa. Zawierają wymyślony przez pisarza materiał zwany karolinem i po uruchomieniu nie powodują jednego krótkiego wybuchu. Rozpoczynają długotrwały proces wydzielania energii, topią grunt i skały oraz tworzą coś w rodzaju niewielkich, nieustannie czynnych wulkanów. Teren pozostaje później skażony promieniotwórczą materią.
Pod względem fizycznym nie jest to więc bomba zrzucona na Hiroszimę.

Znacznie bardziej zdumiewające okazują się jednak polityczne i wojskowe konsekwencje, które Wells przewidział dla takiej broni.

Skoro możliwe staje się zniszczenie całego miasta za pomocą stosunkowo niewielkiego ładunku, dotychczasowe sposoby obrony tracą znaczenie. Fortyfikacje czy potężne armie nie są już wystarczającym zabezpieczeniem. Wells dochodzi wręcz do wizji świata, w którym człowiek może przenosić w niewielkim bagażu energię wystarczającą do zniszczenia połowy miasta.

Kto użyje bomby pierwszy?

Jeszcze ciekawsze jest przedstawienie psychologii wojny atomowej.

Mocarstwa nie czekają spokojnie na rozwój wydarzeń. Każde obawia się, że przeciwnik użyje nowej broni jako pierwszy. W rezultacie państwa rozpoczynają ataki wyprzedzające właśnie dlatego, że boją się ataku przeciwnika.

Wells opisuje świat ogarnięty paniką: Chiny i Japonia atakują Rosję, zniszczona zostaje Moskwa, Stany Zjednoczone uderzają na Japonię, płonie Delhi. Wkrótce bomby atomowe płoną już w blisko dwustu miejscach, większość stolic zostaje zniszczona, gospodarka światowa przestaje funkcjonować, a miliony ludzi giną.

To już nie jest wyłącznie fantazja o nowej broni. Wells dostrzega logikę atomowego wyścigu zbrojeń, strachu przed pierwszym uderzeniem i niekontrolowanej eskalacji – problemów, które kilkadziesiąt lat później staną się jednym z fundamentów zimnej wojny.

LEo Szilard
Leo Szilard Credit: U.S. Department of Energy, Historian’s Office. This image is in the Public Domain.

Od powieści Wellsa do prawdziwej bomby

Historia dodaje tej książce jeszcze jeden niezwykły wymiar.

Węgierski fizyk Leo Szilard, jeden z ludzi, którzy odegrali później ważną rolę w rozwoju badań nad reakcją łańcuchową, znał Świat wyzwolony. Według relacji przytaczanych przez Smithsonian lektura powieści Wellsa w 1932 roku była jednym z impulsów, które skłoniły go do zastanawiania się nad możliwością wywołania jądrowej reakcji łańcuchowej.

Już kilka lat później fantastyka zaczęła zbliżać się do rzeczywistości.

W grudniu 1938 roku odkryto rozszczepienie jądra atomowego. W 1939 roku Szilard uczestniczył w przygotowaniu słynnego listu podpisanego przez Alberta Einsteina i skierowanego do prezydenta Franklina D. Roosevelta. Ostrzegano w nim przed możliwością skonstruowania niezwykle potężnej bomby wykorzystującej uran. Następstwem prowadzonych podczas II wojny światowej badań był Projekt Manhattan i skonstruowanie pierwszej rzeczywistej broni atomowej.

6 sierpnia 1945 roku bomba atomowa została zrzucona na Hiroszimę. H.G. Wells żył jeszcze wtedy – zmarł rok później.

Trinity – pierwszy próbny wybuch atomowy, 16 lipca 1945
Trinity – pierwszy próbny wybuch atomowy, 16 lipca 1945

Czy zatem Wells naprawdę przewidział bombę atomową?

Tak – ale z ważnym zastrzeżeniem.

Nie przewidział technicznej konstrukcji bomby jądrowej ani procesu rozszczepienia uranu, którego fizycy jeszcze w 1914 roku nie znali. Jego „karolin” i działające przez długi czas bomby należą do literackiej fantastyki.

Przewidział jednak coś być może ważniejszego.

Zrozumiał, że badania nad radioaktywnością mogą pewnego dnia doprowadzić do uwolnienia ogromnych ilości energii zawartej w materii. Przewidział, że człowiek wykorzysta tę możliwość zarówno jako źródło energii, jak i broń. Nadał tej broni nazwę „atomic bomb”. Wyobraził sobie niszczenie miast, skażone obszary, międzynarodowy wyścig zbrojeń oraz sytuację, w której ogromna siła niszczenia zmusza ludzkość do ponownego przemyślenia samego sensu prowadzenia wojny.

A zrobił to, zanim rozpoczęła się I wojna światowa.

Dlatego Świat wyzwolony jest dziś czymś więcej niż literacką ciekawostką sprzed ponad stu lat. To jedna z tych powieści H.G. Wellsa, które najlepiej pokazują jego największy talent: nie tyle przewidywanie konkretnych wynalazków, ile dostrzeganie konsekwencji, jakie nowe technologie mogą przynieść całej cywilizacji.

I właśnie dlatego książka napisana w 1913 roku potrafi momentami brzmieć niepokojąco współcześnie.

H.G. Wells, „Świat wyzwolony”, przeł. Witold Nieznalski, Wydawnictwo CM.

Czytaj więcej:

Biogram Herberta George’a Wellsa

Więcej powieści i opowiadań Herberta George’a Wellsa

Zobacz więcej informacji o książce Świat wyzwolony.

Świat wyzwolony
Świat wyzwolony